Jak zniweczyliśmy rok pracy nad SEO – case study *z happy endem

/, Czytelnia, SEO/Jak zniweczyliśmy rok pracy nad SEO – case study *z happy endem

Jakiś czas temu w naszej agencji postanowiliśmy stworzyć słownik podstawowych pojęć z dziedziny marketingu internetowego. Celem było zwiększenie widoczności strony oraz wdrożenie większej ilości linkowania wewnętrznego w nowych treściach.

Projekt o roboczej, ale chwytliwej nazwie, ,,Słownik pojęć” – polegał na napisaniu tekstów liczących ok. 1000 zzs., wyjaśniających 50 haseł z branży. Wspomniane hasła były jednocześnie naszymi słowami kluczowymi, mającymi wzmocnić SEO.

Wzloty i spadki

W oczekiwaniu na spektakularne efekty szybko wysłaliśmy specyfikację do programisty. Nowy projekt został wdrożony, a rezultaty były szybsze i bardziej zaskakujące niż sądziliśmy, ponieważ nasze SEO w błyskawicznym tempie zaczęło SPADAĆ.

Pod koniec listopada utraciliśmy 30% fraz w top3, tyle samo w top10 oraz 20% w top50. Zaniepokojeni spadkiem zaczęliśmy wdrożyć plan naprawczy. Polegał on wydłużeniu opisów usług na stronie i zamówieniu długich tekstów blogowych na ok. 10 k zzs..To działanie miało uratować resztki naszego skrupulatnie prowadzonego SEO. I kiedy już byliśmy pogodzeni ze stratą i zdążyliśmy zrzucić winę na algorytmy, nasz specjalista SEO zauważył kardynalny błąd, jaki popełniliśmy dodając słownik na stronie Fabryki. Błąd był związany ze źle skonstruowanym adresem URL.

Dlaczego SEO zaczęło spadać?

Ale od początku. Pisząc specyfikację do programisty poprosiliśmy o zmianę konstrukcji adresów URL w Słowniku, tak, aby zawierał on lokalizację konkretnych artykułów. Czyli jeśli wyjaśnialiśmy pojęcie branding, to chcieliśmy, aby w URL’u była zawarta informacja, że pojęcie pochodzi z naszego Słownika, a nie np. ze strony głównej:

Po tych roszadach intensywnie monitorowaliśmy widoczności za pomocą Senuto i Google Search Console i zauważyliśmy, że część fraz zaczęła rankować na inną podstronę niż wcześniej.

Wtedy okazało się, że podczas wdrażania nowych konstrukcji adresu URL, zmieniły się także adresy w innej części serwisu – w Czytelni:

Sama zmiana adresu nie była groźna, ale fakt, że nie zastosowano przekierowań 301 już tak.

Dlaczego to tak ważne? Przekierowanie to jest traktowane przez roboty Google jako: „treść była dostępna pod adresem A, ale będzie teraz dostępna wyłącznie pod adresem B”. Tego typu przekierowanie sprawia, Google jest w stanie zlokalizować gdzie została przeniesiona treść.

W naszym przypadku, użytkownicy, którzy chcieli przeczytać jakiś artykuł, trafiali na stronę błędu 404. To mniej więcej tak, jakbyś chciał wejść do ulubionej cukierni, która zawsze była w tym samym miejscu i nagle okazałoby się, że ktoś ją przeniósł, nie zostawiając na drzwiach kartki z nowym adresem!

Jak poradziliśmy sobie z tym błędem?

Najpierw wykonaliśmy mapę przekierowań ze starych konstrukcji na nowe, czyli dopasowaliśmy adresy z: domena/tytuł na domena/kategoria/tytuł, a następnie wykonaliśmy między nimi przekierowania 301. Następnego dnia widoczność zaczęła wracać.

Podjęliśmy decyzję o pozostaniu przy nowej konstrukcji adresów URL przede wszystkim ze względów UXowych – mamy audio-czytelnię, która posiada zapis w URL o lokalizacji, dlatego od teraz analogicznie informujemy o czytelni.

Wnioski

Odzyskiwanie widoczności zajęło mam miesiąc, a naszemu Seowcowi niejeden dred spadł z głowy. W ostateczności jednak cała czytelnia przeindeksowała się od nowa, dzięki czemu obecnie w top50 mamy więcej fraz, niż przed wszystkimi wdrożeniem. No i stworzyliśmy Słownik, którego efekty są już widoczne:

x

Widoczność w Top3

Widoczność w Top10

Widoczność w Top50

*Proces zwiększania widoczności, choć zakończył się happy endem, okazał się bardziej skomplikowany niż zakładaliśmy. Wynikało to z kilku popełnionych przez nas błędów – między innymi nie sprawdziliśmy czy po wprowadzeniu poważnej zmiany w adresie URL wszystko działa jak należy. Zamiast tego, szukaliśmy nowych rozwiązań, przekonani o tym, że zaskoczył nas algorytm. Dlatego, aby Wam nigdy nie przydarzyło się nic podobnego, przeczytajcie kilka rad od nas – mądrych po szkodzie:

2020-01-24T16:25:33+01:00

Subscribe to our newsletter